tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Zaczynamy dziś kolejny tydzień tematyczny – Tydzień z amigurumi w Szkole Szydełkowania. Poprzednie dwie edycje cieszyły się Waszym ogromnym zainteresowaniem. Takiej tradycji nie można nie kontynuować 🙂 Linki do Tygodnia elementarno-tutorialowego oraz do Śnieżnego tygodnia znajdziecie na samym dole każdej strony.

Tym razem zajmiemy się amigurumi, czyli szydełkowymi zabawkami, maskotkami, misiami, lalkami i innymi przytulankami. Oczywiście, nie zrobimy tego wszystkiego w jeden tydzień. Długo zastanawiałam się, jaką formułę przyjąć. Najprościej byłoby zrobić tutorial na jedną zabawkę. Ale istniałoby ryzyko, że ta jedna wybrana zabawka nie wymagałaby zrobienia wszystkiego, na co można trafić w innych. Dlatego zdecydowałam, że podczas tego tygodnia razem nie zrobimy żadnej zabawki. Będzie to tydzień treningowy, przedstawiający jak najwięcej zagadnień. Będę Wam wszystko pokazywać na mojej zabawce próbnej. Możecie dla wprawy robić wszystko tak samo jak ja. Nie wiem, co prawda, jaki zwierz z tego powstanie, ale treningu nigdy za wiele, zwłaszcza jeśli jeszcze nie macie na swoim koncie żadnego amigurumi. To zaczynamy!

Dziś będzie część tylko teoretyczna.

Włóczka
Różne są opinie na temat najbardziej odpowiedniej włóczki do amigurumi. Jedni twierdzą, że najlepsza jest akrylowa, bo najtańsza, inni, że szkoda pracy na akryl, jeszcze inni, że tylko bawełna albo jej mieszanki. Jedno jest pewne – wszystko zależy od Was i od tego, co Wam przypadnie do gustu i, nie oszukujmy się, na co Was stać. Są akryle (np. Kotek czy Dora), które rzeczywiście są tanie i mają bogatą wersję kolorystyczną. Minusem ich jednak jest szybkie „zużywanie się” gotowych prac – mechacenie, które błyskawicznie może odebrać radość z wykonanej zabawki. Tańszych akryli nie akceptują również ci, którym przeszkadza dźwięk, jaki włóczki te wydają podczas szydełkowania.
Jednak na rynku są też nieco droższe akryle, które moim zdaniem są godne rozważenia do amigurumi. Mam na myśli włóczki typu anti-pilling. Miałam okazję przerobić jeden motek Himalaya Everyday na poduszkę. Od pierwszego do ostatniego oczka była to naprawdę wielka przyjemność. Nitka jest miękka i nie skrzypi, a poduszka po pół roku dość intensywnego użytkowania wygląda tak:

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Podzielę się też moim odkryciem ze sklepu „wszystko za 1 euro”. Na etykiecie można przeczytać, że jest to „microfaser akryl”. To moja druga ulubiona nitka do amigurumi. Niestety, nie jest w stałej ofercie, dlatego czekam na nią i co chwilę chodzę do tego sklepu, żeby sprawdzić, czy może już dowieźli. Podobna włóczka jest w stałej ofercie tutejszego Kauflandu, ale jest nieco grubsza (na zdjęciu to ta biała nitka).

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

W dotyku jest miękka i chłodna. A w gotowej zabawce – zwarta i nadal miękka, mimo że nie ma włosków. Użyłam tej włóczki w różnych kolorach m.in. do zrobienia czwórki bohaterów, których pokazywałam Wam w okolicach Bożego Narodzenia na Facebooku.

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Było o mojej drugiej ulubionej nitce. Teraz czas na pierwszą. To YarnArt Cotton Soft (bawełna z akrylem).

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Jest to cieniutka włóczka (600 m w 100g) i pewnie niejedna z Was, która już parę zabawek zrobiła, złapała się teraz za głowę – przecież to cienizna, zabawki wychodzą z niej malutkie! Tak, zgadza się – cienizna aż miło. Ale ja dotąd (poza małymi wyjątkami) nie szłam w wielkość amigurumi, tylko w ich… „słodkość” (można tak napisać?). Zatem jeśli też chcecie otrzymać zabawkę słodką, uroczą, niekoniecznie największą, to polecam Cotton Soft. Natomiast jeśli chcecie zrobić wrażenie wielkością maskotki, polecam rozważenie grubszego odpowiednika Cotton Soft, czyli YarnArt Jeans. Przez niektórych uważany jest za najlepszą włóczkę do amigurumi. Domieszka bawełny sprawia, że zarówno Cotton Soft, jak i Jeans są mniej podatne na mechacenie, co dla niektórych jest sprawą najważniejszą.

Jeśli chcemy osiągnąć ciekawy efekt specjalny wykonywanej maskotki, możemy wziąć włóczkę, jaka tylko nam się podoba. Dziewczyny na Facebooku pokazują przepiękne zabawki wykonane z Himalaya Dolphin; ja udowodniłam, że można amigurumi zrobić ze spaghetti. Świetnie sprawdzą się też wszelkie włóczki z włoskami, tzw. fantazyjne. Dzięki nim otrzymamy np. naprawdę puchatego misia 🙂 Ten mój jeszcze nieskończony:

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Musicie jednak nastawić się przy tych nitkach, że oczka, zwłaszcza na początku, przerabia się bardzo trudno. Trzeba niemal po omacku szukać miejsca, w które należy wbić szydełko. Ale włosek powinien zasłonić wszystkie nierówności.

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Szydełko
Zasada jest taka, że zawsze, ale to zawsze i bez żadnych odstępstw, bierzemy szydełko mniejsze od zalecanego na etykiecie włóczki. Nawet o dwa rozmiary, a czasem i więcej. Do Cotton Soft używam nawet 1,5 mm. Do Jeans najwyżej 3 mm. Poza mniejszym szydełkiem staramy się też podczas przerabiania dociągać nitkę jak najbardziej, żeby uniknąć dziur i wychodzenia wypełnienia z gotowej maskotki.

Wypełnienie
Najprościej i najtaniej jest wypełnić maskotkę wkładem ze starej poduszki. Lub nowej (np. z Jysk, Ikei). Trzeba zwrócić tylko uwagę, by wypełnienie nadawało się do prania. Część z Waszych zabawek powstanie tylko do ozdoby i do stania na półce, ale nie możecie wykluczyć, że trafią one też w małe łapki Waszych pociech lub pociech znajomych. Po dość intensywnym użytkowaniu przez takie małe łapki, maskotka może co chwilę potrzebować kąpieli. Dlatego wypełnienie musi być do tego przygotowane.
Ja do tej pory wypełniłam wszystkie moje zabawki wkładem z poduszki za 1 euro.

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Ale na rynku dostępne są wkłady specjalnie przeznaczone do wypełnienia maskotek, np. kulka silikonowa dostępna na Allegro. Słyszałam też, że dziewczyny prują stare kupne maskotki, którymi dzieci nie chcą się już bawić. Tak zdobyte wypełnienie również można wykorzystać.
Dla urozmaicenia zabawki możecie pokusić się o wsypanie do niej grochu (by była stabilna i mogła np. siedzieć) lub włożenie kawałka szeleszczącej folii, która spodoba się zwłaszcza najmłodszym. W niemieckich pasmanteriach spotkałam też specjalne wkłady do maskotek, które odpowiednio potraktowane przez naciśnięcie lub potrząśnięcie, wydają bardzo fajne dźwięki. Ale to pieruńsko drogi interes. Grzechotkę możecie też zrobić sami, wkładając w środek zabawki np. żółty wkład z jajka niespodzianki, a do niego coś, co będzie ładnie grzechotało.
W środek cienkiego ogonka, który ma się ładnie wyginać i w miarę trzymać kształt, można włożyć cienki drucik kreatywny lub coś podobnego. Pamiętajcie tylko o zabezpieczeniu końcówek takiego drucika, by nie pokaleczył dziecka podczas zabawy (np. taśmą izolacyjną).

Oczy, nosy, stawy
Wszystko to można kupić, ale niekoniecznie. Wszystko zależy od tego, jaką zabawkę robicie i jaki efekt chcecie osiągnąć.
W sklepach dostępne są (choć muszę przyznać, że w Polsce bardziej jeszcze internetowo niż stacjonarnie) tzw. bezpieczne oczy. Są one przeznaczone do zabawek, którymi będą się bawiły małe dzieci. Oko zabezpiecza się specjalną podkładką, która jest tak zbudowana, by niemożliwe było jej zdjęcie. Podkładkę zakładamy wypukłymi ząbkami na zewnątrz.

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Niestety, takie rozwiązanie ma też swoje minusy – bardzo trudno jest w ogóle takie oko zamocować. Co chwilę na Facebooku czytam wpisy dziewczyn, które mają z nimi problem. Zwłaszcza z plastikowymi podkładkami z Chin. Najlepiej więc wybierać takie z metalową podkładką. Jej ząbki można nieco odgiąć, oko założyć, a następnie ząbki z powrotem zagiąć (choć ja muszę przyznać, że metalowe wersje udawało mi się jak dotąd zakładać bez konieczności odginania ząbków). Mniejsze rozmiary mają niestety w zasadzie tylko plastikowe podkładki. Dobrym sposobem na ich założenie jest włożenie na chwilę do gorącej wody, to sprawi, że plastik stanie się bardziej chętny do współpracy i łatwiej będzie je założyć. Można też w otwór włożyć ostrze noża lub nożyczek i trochę nim pokręcić. Ale trzeba to robić na tyle ostrożnie, by nie uszkodzić mocowania i by oczy były nadal bezpieczne.
W swojej pasmanterii znalazłam też takie oczy, które się po prostu przyszywa do zabawki. Nie są bezpieczne, nie powinny więc być w zasadzie umieszczane w maskotkach, którymi będą się bawić małe dzieci.

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Oczy do amigurumi są dość drogie, zwłaszcza w niemieckich pasmanteriach (powariowali z tymi cenami). Dobra wiadomość jest jednak taka, że wcale nie trzeba ich kupować. Można je na przykład wyszyć zwykłą nitką albo włóczką. Można też oczy wyhaftować na kawałku filcu i dopiero taki filc przyszyć w odpowiednim miejscu. Jak zawsze – wszystko zależy od tego, co chcecie osiągnąć i jaką zabawkę robicie.

Jeśli chodzi o noski do zabawek, to mogłabym w tym miejscu skopiować wszystko to, co napisałam już o oczach. Są noski bezpieczne i takie do przyszycia, w różnych kształtach i kolorach. Można też zrezygnować z kupnych i je po prostu wyszyć lub wyszydełkować.

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Stawy do amigurumi nie są w Polsce jeszcze jakoś specjalnie popularne. Jeśli chcemy, by maskotka mogła ruszać kończynami, możemy umocować je za pomocą guzików. Ale na rynku dostępne są też różnego rodzaju stawy, które sprawią, że łączenie łapek z tułowiem stanie się zupełnie niewidoczne. Jak dotąd znalazłam takie stawy tutaj, ale są one dość duże, dlatego nadają się wyłącznie do sporych maskotek.

tydzień z amigurumi, amigurumi, Szkoła Szydełkowania

Do wykańczania zabawek przyda się Wam też porządna igła. Musi być jak najdłuższa, by bez problemu można nią było zszywać części ciała maskotki. W swoich zasobach mam takie o długości ok. 7 cm zarówno z tępym, jak i ostrym końcem. Dłuższej jeszcze nie znalazłam stacjonarnie, choć bardzo by mi się przydała. Do tej pory dawałam radę, bo jak pisałam wyżej, robiłam amigurumi głównie z cieniutkiej Cotton Soft. Ale gdy na warsztat wzięłam spaghetti, nie było już tak wesoło. Musiałam nitki zabezpieczać „na raty”. Ale o tym będzie w piątek. 🙂
Igła powinna mieć też jak największe ucho, by móc na nią nawlekać bez problemu grubsze włóczki.

A, no i nożyczki też się przydadzą, ale to chyba oczywiste 🙂

***
Dziś to by było na tyle. Poznaliście trochę teorii. Jutro będzie o czytaniu schematów (polskich i angielskich) oraz o rozpoczynaniu robótki i sposobie przerabiania oczek. Zapraszam!