Wiecie już, gdzie mieszkam. Pójdźmy więc za ciosem. Dziś będzie o mieście, w którym dorastałam. Bo nie odcinam się wcale od tego miejsca, mimo że coraz rzadziej jest mi dane tam być.

A pochodzę z małego miasteczka. Takiego, wiecie, typowego małego miasteczka, gdzie wszyscy o wszystkich wiedzą i wszyscy się znają. To powiatowe 15-tysięczne Lipno w województwie kujawsko-pomorskim. Do Włocławka jest stamtąd ok. 25 km, do Torunia i Płocka po 50 km, do Warszawy 160 km. Mieszkałam tam od ósmego roku życia do matury. Podczas studiów oczywiście przyjeżdżałam: na pierwszym roku co tydzień, potem coraz rzadziej, coraz rzadziej… (Tytułowe zdjęcie zrobiłam w ostatnią wigilię, od tamtej pory jeszcze tam nie byłam). Wciąż żyją tam najbliższe mi osoby i lubię tam wracać, bo zdaje się, że czas się tam zatrzymał. Co prawda, budują się nowe domy i sklepy, remontują drogi i mosty, ale klimat wciąż jest taki sam. Taki uroczy małomiasteczkowy.

Właśnie to miasto i ludzie, którzy tam mieszkają, mnie ukształtowali. To dzięki temu, że przebywałam zarówno wśród wyższych (jak na miasto powiatowe) sfer, jak i tych biedniejszych, a nawet postępujących niezbyt zgodnie z prawem ludzi, mogę powiedzieć, że trochę już w swoim życiu widziałam.

Mam znajomych z innych rejonów Polski, którzy, kiedy tylko się ze mną kontaktują, mówią, że w Lipnie co chwilę dzieje się coś złego. To znaczy jakieś afery typu wyrodne matki, przywiązujące dzieci do futryny, złodzieje napisów z obozu w Auschwitz (tak, to byli nasi), dilerzy, złodzieje, mordercy. Nie przeczę, tam to wszystko jest, jeśli nie w samym mieście, to w okolicy. A to wszystko chyba przez biedę i brak pracy. Przynajmniej chcę wierzyć, że właśnie przez to.

Ale oprócz tego całego zła, są wspaniałe rzeczy, które mają okazję podziwiać nie tylko mieszkańcy.

Największą dumą Lipna jest Pola Negri, światowej sławy gwiazda kina niemego. To tu się urodziła. Dziś na jej cześć organizowany jest festiwal filmowy „Pola i inni”, który pięknie się już rozrósł i przyciąga uwagę miłośników kina. Dzięki temu zwykli lipnowianie mają okazję zobaczyć na żywo znanych aktorów czy obejrzeć klasyki kina.

Skoro już przy kinie jesteśmy – odkąd pamiętam, nowości filmowe docierały do Lipna z takim opóźnieniem, że niewiele brakowało, a film można już było w telewizji obejrzeć. Przez to do tej pory nie mam u siebie jakiejś szczególnej potrzeby chodzenia do kina. W taki sposób wychodzi ze mnie ta moja małomiasteczkowość 🙂 Bo zawsze słyszałam, że po co do kina, jak i tak ten film puszczą w końcu w telewizji 🙂 Teraz widzę już, że to podejście w Lipnie powoli się zmienia. Są ludzie, którzy ściągają do miasta nowości kinowe, za co chwała im.

Mówiąc szczerze, miasteczko samo w sobie nie ma się czym chwalić. Bo czym? Że szpital całkiem sprawnie działa, ponieważ został przekształcony w Sp. z o.o.? Że ostatnio powstały bardzo fajne bulwary nad przepływającą przez miasto rzeką Mień? Że piękny park? To wszystko można napotkać w wielu innych miejscach w Polsce. (Choć park jest rzeczywiście piękny, mimo że kiedy chodziłam jeszcze do szkoły podstawowej, mieliśmy przykazane omijać park szerokim łukiem, bo tam „pili, bili i gwałcili”).

A że tych powodów do dumy jest tak mało, to tym bardziej podkreśla się te, które są. I takim dyżurnym tematem, który służy do pokazania „wielkości” Lipna, są osoby pochodzące z miasta lub jakoś z nim związane. Tu zawód elektryka zdobył Lech Wałęsa, urodził się Leszek Balcerowicz. Stąd pochodzą też aktorzy: Małgorzata Sadowska, Paweł Szczesny (urodzony w pobliskim Czernikowie) i mój kolega z klasy, w czasach licealnych bardzo mi bliski, Mateusz Lewandowski. Do tego grona dołączył też ostatnio Kamil Mróz. Razem z Wincentym Rapackim (aktorem i dramaturgiem) i wspomnianą już Polą Negri, wychodzi na to, że miasto słynie z wypuszczania w świat aktorów. Nawet teraz przy moim liceum bardzo prężnie działa zespół teatralny, które prowadzi moja przewspaniała polonistka, zapalona miłośniczka teatru, a prywatnie – mama Kamila Mroza.

Kiedy obejrzycie oba filmiki o Lipnie, zobaczycie, że naprawdę jest tam pięknie. I mieszkają tam wspaniali ludzie, którzy mimo takich zdolności, mimo pewnie tego, że wielki świat kusił, by te zdolności wykorzystać na większą skalę, zostali w Lipnie i tam się spełniają.

Bo takich jak ja, którzy po studiach nawet nie myśleli o powrocie, jest dużo, dużo więcej. A oni zostali. Czapki z głów, Panie i Panowie!