Na polskim rynku pojawiła się nowość od DMC – kordonek Babylo, który ma zastąpić nici Traditions. Dystrybutor marki w Polsce podesłał mi kilka motków. W zamian mam Wam powiedzieć, co o nich myślę. To zaczynamy.

Ale na początek trochę sentymentów, albo raczej wspomnień i skojarzeń.
Kiedy chwaliłam się na Facebooku przesyłką i zapowiadałam testowanie, poprosiłam Was o kilka słów, z czym Wam się kojarzy marka DMC. Wybrane Wasze odpowiedzi znajdziecie wyróżnione w tym wpisie.

Krystyna – DMC – profesjonalizm i luksusowe produkty. Mulina najlepsza ze wszystkich – wielość kolorów, idealnie dobrane zestawy do haftu, nici Diamant do frywolitki – niepowtarzalne… czółenka – wspaniałe wykonanie, nic się nie zadziera… To nie chińszczyzna. Drogo, ale warto…

Teraz przyszła pora na mnie – z czym mi kojarzy się DMC.

Krótko i na temat – z trudno dostępnym luksusem. Trudno dostępnym nie ze względu na cenę, ale ze względu na to, że w moim rodzinnym mieście, w jedynej pasmanterii nie było w ogóle tej marki. Że istniała wiedzieliśmy tylko z gazetek robótkowych, głównie z haftem krzyżykowym. Od najmłodszych lat miałam do czynienia z muliną. Najpierw mama wykonywała hafty richelieu (i ja przy niej trochę też), a potem razem krzyżykowałyśmy. I chcąc nie chcąc, przed erą internetu i sklepów internetowych, haftowałyśmy tylko z Ariadny.

Kasia – DMC – przepiękne nożyczki, torby podróżne na akcesoria do haftu (moje marzenie) i przepiękne kolory nici. Jakość fantastyczna.

Któregoś razu moja mama dostała zamówienie na jakiś obraz, osoba zlecająca sama zamówiła mulinę i była to właśnie mulina od DMC. Jaaaaakie to były cudowne nitki! Nie mogłyśmy się ich namacać. Oczywiście, mama wszystkiego na obraz nie zużyła, a osoba zamawiająca zostawiła nam te resztki. I żal było je brać do kolejnych projektów. Otwierałyśmy pudełko, macałyśmy i zamykałyśmy z powrotem. Tak, to były takie nasze małe skarby.

Irena – ja z tego kordonka robię frywolitkę od jakiś 10 lat, jestem bardzo zadowolona.

Momilio – Ja używam muliny DMC uwielbiam za kolory i jakość.

Natomiast jeśli chodzi o szydełkowanie, to wstyd przyznać, ale do tej pory jeszcze nigdy nie miałam na szydełku niczego od DMC. A to dlatego, że jestem stała w uczuciach 😀 Bo kiedy po raz pierwszy zaczęło brakować mi maminych zapasów, poszłam do pasmanterii bez żadnego pomysłu na to, co chciałabym kupić. Naiwnie wierzyłam, że pani za ladą poradzi i podpowie, co jest najlepsze. Ale pani za szklaną szybą miała tylko Cable 5. Kupiłam wtedy dwa motki, a potem tylko szukałam, gdzie dokupić je jak najtaniej. Sporadycznie szydełkowałam tylko z innych kordonków.

Zatem teraz, kiedy przesiadłam się wreszcie z Cable 5 na Babylo, to… to… to… nie wierzyłam, że tak fajnie może się szydełkować. Te moje zdziwienie mogłabym porównać do przeżyć osoby, która całe życie szyje jakąś tanią satynę, a nagle na warsztat dostaje naturalny jedwab. Jaaaa… To takie coś też jest? I ja tego do tej pory nie znałam? Od teraz do końca życia już tylko jedwab (w moim wypadku Babylo).

Bożena – DMC to najwyższej jakości mulina. Wyszywała nią moja mama, wyszywam też i ja. I tak przynajmniej od… 25 lat.

Nie wiem, co prawda, czy to mi się uda, bo w Niemczech jak dotąd od DMC widziałam jedynie muliny, żadnych kordonków. Ale pisałam Wam już, że sprzedaż stacjonarną włóczek ma tutaj zmonopolizowaną jedna sieciówka. Być może w jakichś niezależnych pasmanteriach udałoby mi się coś dostać. Muszę poszukać w większych miastach.

To tyle emocjonalnych opinii. Czas spojrzeć na Babylo trochę bardziej technicznie.

To 100-procentowa długowłóknista bawełna egipska (choć na etykiecie stoi made in Bulgaria), dwukrotnie merceryzowana, dzięki czemu jest wytrzymała i miękka oraz posiada jedwabiste wykończenie.

Grubość

Kordonek dostępny jest w pięciu grubościach oznaczonych liczbami: 5, 10, 20, 30, 40, gdzie 5 to nitka najgrubsza, zaś 40 – najcieńsza. Było mi dane przetestować wszystkie grubości. Aby pokazać Wam, jak się one między sobą różnią – z każdej nici zrobiłam śnieżynkę najpiękniejszą ze Śnieżnego tygodnia.

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Każdą przerobiłam szydełkiem w rozmiarze zalecanym przez producenta na etykiecie. I tu się zdziwiłam, bo normalnie do każdej grubości wzięłabym inny rozmiar. Śnieżynki wyszły „rozlazłe”, a ja lubię, kiedy gotowe wyroby z kordonka są przerabiane ścisło. Praca wygląda wtedy na staranniej wykonaną. To nie jest żaden zarzut do nici, jedynie do oznaczeń. Dlatego jeśli również lubicie zwarte prace – bierzcie szydełko nieco mniejsze niż zalecane. Jedynie największa grubość przerabiana zalecaną „dwójką” była zwarta jak należy.

Grubość 5 (266 m 100 g, zalecane szydełko: 1,75-2 mm) – szczerze mówiąc, nie wiem, na co się nadaje, bo ani firanki, ani bluzki, ani serwetki bym z tego nie zrobiła. O, torebka byłaby z tego dobra, bo nić jest gruba jak na kordonek i dość sztywna, dzięki czemu mniejsze byłoby prawdopodobieństwo tego, że torebka się rozciągnie.

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Grubość 10 (533 m w 100 g, zalecane szydełko: 1,5-1,75 mm) – najbardziej zbliżona do Cable 5, dlatego zdecydowałam się zacząć z niej zazdrostkę (w razie gdyby mi nie starczyło Babylo, dokończę Cable). Szydełkuję się bardzo przyjemnie. Nić idealna na wszelkiego rodzaju zazdrostki, firanki i serwetki. Pewnie bluzeczki i szorty też byłyby świetne, bo gotowy wyrób nie jest sztywny.

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Grubość 20 i 30 (odpowiednio 733 i 1000 m w 100 g, zalecane szydełko: 1,25-1,5 i 1,00-1,25 mm) – mogłabym przy nich napisać w sumie to samo, co przy „10”. Nici mają te same zalety i na to samo się nadają. Wiadomo, że skoro są cieńsze, to gotowe prace będą bardziej delikatne i subtelne. Polecam, jeśli nie boicie się kopciuszkowego dłubania.

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Grubość 40 (1167 m w 100 g, zalecane szydełko: 0,75-1 mm) – najcieńsza i najbardziej aksamitna ze wszystkich. Przerabiałam ją najmniejszym szydełkiem, jakie mam – 0,5 mm, a i tak śnieżynka nie wyszła zbyta atrakcyjna. Dlatego moim zdaniem lepszym rozwiązaniem będzie wykorzystanie jej nie do szydełkowania, a np. do koralików.

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Gotowe śnieżynki usztywniłam krochmalem w sprayu i przeprasowałam żelazkiem. Nie są sztywne na blachę, bo krochmal jest z tych raczej delikatnie usztywniających, ale i tak gotowe śnieżynki bardzo dobrze się trzymają.

Koraliki

Pomyślałam sobie, że sprawdzę, jak wypada najcieńszy kordonek Babylo (grubość 40) w sznurach szydełkowo-koralikowych.
I po zrobieniu jednej bransoletki muszę Wam powiedzieć – rewelacyjnie. Lepiej niż Talia 30 od Ariadny, która też jest do tych sznurów polecana. Pod koniec przerabiania bransoletki Talia zaczyna się robić włochata. Wygląda, jakby leżała przed chwilą obok mojego kota. Poza tym wystarczy, że kot spojrzy w jej kierunku, a już muszę ją skubać z sierści.
Tymczasem Babylo – nic z tych rzeczy. Nić do ostatnich oczek jest gładka, nie strzępi się i co najważniejsze dla każdej kociary – nie łapie sierści. Jest po prostu stworzona do tych sznurów. Tak wygląda końcówka nici po zrobieniu całej bransoletki – bez zastrzeżeń:

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Użyłam: nici Babylo 40, szydełko Tulip 0,5 mm oraz koraliki – niebieskie Toho 11o, zielone no-name w zbliżonym rozmiarze, ale znacznie tańsze (co widać na zdjęciu).

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Frywolitka

Co prawda, nie nazwę się specjalistką od frywolitki. Ot, po prostu kiedyś zrobiłam kilka motywów i to wszystko. Ale jak dotąd nie poznałam techniki bardziej wymagającej dla nici. Sposób przerabiania, przeciągania i zaciągania sprawia, że nitka musi być naprawdę wytrzymała, by w gotowym elemencie prezentowała się dobrze.
Do tej techniki wybrałam grubość 30, bo taką zaleca dla tej nici francuska gazeta z elementami frywolitkowymi.

Według mnie Babylo testu frywolitkowego, niestety, nie zdała. Zrobiłam naprawdę niewielki element, a nić zaczęła już się przecierać i strzępić. Bardzo nieelegancko wygląda to w zbliżeniu.

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Nieelegancko wyglądają też te nierówne pikotki, przyznaję 😀

Kolory i nawój

Nici kolorowe dostępne są w sprzedaży w 50-gramowych motkach i grubościach 10, 20 i 30.
Natomiast białe i ecru kupicie w motkach większych – 100-gramowych i we wszystkich grubościach od 5 do 40.

I tu od razu wspomnę o bielszym odcieniu bieli.
Kolor ecru jest jaki jest. Po takiej nazwie nikt nie spodziewa się nie wiadomo czego.
Natomiast producent oferuje dwa kolory bieli. Blanc, który jest w rzeczywistości nieco przybrudzoną bielą (nie jest śnieżnobiały), oraz B5200, który jest naprawdę śnieżnobiały.

Tu porównanie grubości nitek:

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

A tu odcieni bieli:

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Z ecru:

Szkoła Szydełkowania, kordonek Babylo, DMC, test kordonka Babylo

Choć i tak uważam, że prawdziwym testem dla śnieżnobiałych nici jest firanka po np. roku użytkowania. Jeśli nadal będzie śnieżnobiała, to ja się jej pokłonię w pas i wykupię cały zapas z pierwszej lepszej pasmanterii.

W tej chwili robię zazdrostkę z tego wzoru. Trochę musiałam powiększyć ją na długość i utknęłam na łączeniu kółek w dwa rzędy, ale jak już skończę, to ją Wam pokażę i od wtedy zaczniemy odliczać testowanie Babylo w ekstremalnych warunkach 🙂

Gdzie kupić

Kordonek Babylo kupicie np. tu:
http://www.epasmanteria.pl/pl/content/54-kordonek-babylo-dmc
tu
http://www.magicloop.com.pl/pl/203-dmc-babylo
albo tu:
http://wloczka-sklep.pl/238-kordonek-babylo-dmc-30

Cena za kolorowe 50-gramowe motki niecałe 10 zł (choć i po 13 zł spotkałam)
oraz ok. 16 zł za motki 100-gramowe.

Recenzje

Inne recenzje Babylo znajdziecie też na blogach:
http://szydelkodrugiswiat.blogspot.de/2015/06/kordonek-babylo-od-dmc-recenzja.html

www.wyszydelkowana.pl/2015/06/kordonek-babylo-dmc-recenzja.html

http://mojedubaninki.blogspot.de/2015/06/kordonek-dmc-babylo-moje-pierwsze.html

 

Razem z kordonkami w jednej przesyłce dotarła do mnie też mała niespodzianka dla Was od dystrybutora DMC w Polsce. Ta niespodzianka musi jeszcze trochę poczekać, bo od siebie też muszę coś do niej dołożyć. Trochę tajemniczo, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów, bo nie wiem, jak tę kwestię do końca rozwiązać. Ale będzie się działo, to na pewno 🙂