Na fali poszukiwań materiałów na temat koronki irlandzkiej, trafiłam także na frywolitkę, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Na razie jest to miłość nieodwzajemniona, bo wciąż mi się wydaje, że to za trudne, że czarna magia.

A tymczasem wujek google zaprowadził mnie na tę stronę i dokładnie na ten tutorial.

http://www.middia.net/domocredix/index.php?id_kat=1&id=12

I nagle wszystko stało się jakby prostsze. Pomyślałam, że może i ja dam radę, jak w sieci są tak dobrze pokazane kursy. Dzisiaj jednak muszę obejść się smakiem. Nie mam tak długiej igły, na zwykłej boję próbować, a w ogóle trzeba na to więcej czasu, a przecież tunika jęczy i woła o dokończenie. No tysiąc różnych wymówek się nagle znalazło.

Dlatego na razie zamieszczam kilka inspiracji dla tych, co ciekawi są, jak też ta moja nowa nieodwzajemniona miłość wygląda. I zapewniam Was: to nie jest jeszcze moje ostatnie słowo w tej kwestii…

 

I jeszcze jeden tutorial

http://www.teddys-handarbeiten.de/crotat-haekelocchi-lehrgang-1.htm

Duuużo filmików:

http://www.youtube.com/watch?v=FvsS4DQVTAg&list=SP1F0C9E52018DDB0B

Blog o frywolitce

http://tattingjohn.blogspot.jp/

Podpowiedź dla tych, którzy czują lekki niedosyt: w wyszukiwarkę wrzucamy albo frywolitka, albo „tatting lace” albo „плетеное кружево”. Miłe doznania gwarantowane.