A tak to się zaczęło: Siedzę Ci ja sobie na tapczanie. U stóp mych rozpościera się nieprzebrane bogactwo włóczek, które pokazywałam w poprzednim wpisie. I tak sobie trwamy. Ja na górze. One na dole. Ja oglądam telewizję – jakieś arcy ważne obrady jakiejś tam rady. One leżą i kuszą. I uległam. Wzięłam w dłoń pierwszą z brzegu włóczkę. Dwa motki malinowego cuda o nieznanym składzie. Pomacałam, pomacałam. I musiałam. Szydełko w dłoń i dawaj. Zaczęłam od łańcuszka. Ale po zrobieniu jakichś 20 oczek stwierdziłam, że to bez sensu. Przydałoby się zrobić coś konkretnego. A nie tylko szydełkować dla samego szydełkowania. No tak, ale co? Wzoru żadnego nie mam, musi być coś łatwego, nad czym będzie łatwo zapanować. Może jakaś chusta…. I w tym momencie przypomniałam sobie, że gdzieś kiedyś widziałam prześliczną chustę zrobioną podobnie jak się robi babcine kwadraty. A że babcine kwadraty miałam już opanowane po naszym tygodniu z końca sierpnia, to mogłam rzucić się na to jakże ambitne wyzwanie. I tak powstała najprostsza chusta ever 🙂 Która nie potrzebuje liczenia. Jest idealna do szydełkowania przy okazji. Przy okazji podróży samochodem, oglądania telewizji, czekania w poczekalni do lekarza, fryzjera itp. Tylko dla urozmaicenia całości gdzieniegdzie zamiast grup słupków, rzędy przerabiałam słupkami wkłuwanymi raz przy razie. Mogłaby być większa, przyznaje, lepiej by wtedy grzała w plecy i lepiej okrywała ramiona. Ale taka, jak teraz idealnie nadaje się na zawiązanie pod szyją. Dostała ją moja Rodzicielka. Mam nadzieję, że będzie jej długo służyła. A tyle nitki zostało mi z tych dwóch motków: *** Teraz będzie o czymś dużo bardziej skomplikowanym. Patrzcie i podziwiajcie. Oto pierwszy top Kali z Szydełkowy Świat Kali – Crochet Kala To Kala jako pierwsza na facebooku poprosiła o tutorial do szydełkowego topu. To dzięki niej powstały mój i Wasze przepiękne topy. Nareszcie i ona sama pochwaliła się swoim dziełem. Fantastyczny jest, prawda?